Kontrowersje wokół kalendarza

Skąpo odziane (a najlepiej w ogóle) panie, które mogą się pochwalić urodą, od dawna stanowią doskonałe narzędzie marketingu. Nie bez przyczyny mówi się, że seks sprzeda nawet waciki. Ale żeby z wykorzystaniem negliżu promować linie lotnicze…?

Tanie linie lotnicze Ryanair niedawno narobiły sobie sporego bigosu. Powodem kłopotów była właśnie nagość. W 2010 roku na sklepowe półki trafił kalendarz wydany przez firmę, zilustrowany fotografiami pracujących dla niej stewardess. Panie podczas sesji uwieczniono w bardzo skąpych strojach (a czasem nawet bez nich), często w niejednoznacznych pozach. Oczywiście kalendarz wywołał spore poruszenie, zwłaszcza wśród kobiet.

Najbardziej gwałtownie zareagowały Hiszpanki, zjednoczone w tamtejszym Instytucie Kobiet. Nie tylko wyraziły swoją dezaprobatę dla seksistowskiego w ich opinii zachowania firmy, ale również zagroziły wytoczeniem procesu sądowego. Według nich w publikacji powinny się znaleźć również zdjęcia mężczyzn, jako że w branży lotniczej, a nawet w samym zawodzie stewarda, jest ich bardzo wielu. Nie chodziło zatem o samo zakłamywanie wizerunku kobiety, ale całego wizerunku branży, a nawet wizerunku pracowników danego zawodu.

Ryanair może powiedzieć, że ma szczęście, gdyż w jego rodzimym kraju, czyli w Irlandii, nie doszło do równie zdecydowanych protestów. Co prawda Narodowa Rada Kobiet skrytykowała przedsięwzięcie, jednak nie wysuwała żadnych postulatów ani nie groziła procesami. Mimo wszystko media nagłośniły sprawę, dzięki czemu afera nabrała rozgłosu także poza Wielką Brytanią i Hiszpanią.

Cokolwiek nie mówić o samym kalendarzu, można podejrzewać że skandal został przewidziany z wyprzedzeniem. Choć zysk ze sprzedaży publikacji przeznaczono na cele dobroczynne, to w rzeczywistości powstała ona tylko po to, aby rozreklamować przedsiębiorstwo. Tak jak każdy inny towar, tanie bilety lotnicze sprzedają się lepiej, gdy w mediach mówi się o sprzedającej je firmie – nieważne w jakim kontekście. Rozgłos zdobyty przy okazji premiery kalendarza – i to osiągnięty bardzo niskim nakładem, bo dzięki przewrażliwionym krzykaczom i biegającym za nimi dziennikarzom – sprawił, że nazwę „Ryanair” trudno było przegapić. Choć artystycznie publikacja okazała się klapą, to z biznesowego punktu widzenia była strzałem w dziesiątkę.

Podziel się na:
  • Print
  • Digg
  • Sphinn
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Mixx
  • Google Bookmarks
  • Blogplay
  • Śledzik
  • Bebo
  • Blip
  • Blogger.com
  • co-robie
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • elefanta
  • Flaker
  • Fleck
  • Forumowisko
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Buzz
  • Grono.net
  • Gwar
  • Kciuk.pl
  • LinkedIn
  • Linkologia
  • linkr
  • Live
  • Mój biznes
  • MySpace
  • Pinger
  • Poleć
  • Propeller
  • Reddit
  • RSS
  • Sfora
  • Spinacz
  • Spis
  • Suggest to Techmeme via Twitter
  • Technorati
  • Twitter
  • Vala
  • Wahacz
  • Wikio
  • Wykop
  • Yahoo! Bookmarks
  • Yahoo! Buzz
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ciekawostki, Tanie linie lotnicze i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.