Namiot w Balicach

Na lotnisku w Balicach stanął namiot. Nie jest to element promocji jakiejś firmy, która np. podczas zbliżających się upałów chce zapewnić pasażerom trochę cienia i darmowy napój z własnym logiem na etykiecie. Nie – to przedłużenie terminalu krajowego, który z przyzwoitej prowizorki zmienił się w jeszcze bardziej prowizoryczną osobliwość.

Problemem w Balicach jest… zbyt duża liczba pasażerów na lotach krajowych. Konkurencja Eurolotu i OLT Express, polegająca m.in. na obniżaniu cen biletów na loty międzymiastowe, doprowadziła do sytuacji, w której lotnisko nie jest w stanie pomieścić podróżnych. Sposobem na rozładowanie tłoku miało być postawienie poza budynkiem namiotu, w którym zostaną obsłużeni nadliczbowi klienci. Warto przy tym zaznaczyć, że obecny terminal krajowy już w założeniach był prowizorką – miał zostać rozbudowany do większych rozmiarów, lecz przeszkodził w tym brak funduszy.

Namiot, owszem, jest jakimś wyjściem z sytuacji, niemniej daleko mu do dobrego i skutecznego rozwiązania. Jak piszą dziennikarze Gazety Krakowskiej, już wcześnie rano w hali terminalu potrafi tłoczyć się ok. 300 osób (wiele za dużo), podczas gdy namiot pozostaje pusty. Dlaczego? Ze względu na panujący na zewnątrz chłód.

Być może nie zwrócilibyśmy na ten problem większej uwagi, gdyby nie Euro 2012. Już bez tej imprezy terminal odnotował 80-proc. wzrost liczby pasażerów w stosunku do ubiegłego roku, a przecież z okazji mistrzostw ruch ma być jeszcze większy. Kibice (niekoniecznie z zagranicy) będą w jednym terminie lecieć do tych samych miast. Jeżeli pogoda nie dopisze, czeka ich droga przez mękę. Co gorsza, budowa nowego terminalu ma zająć dwa lata. Jeżeli popularność lotów międzynarodowych utrzyma się na wysokim poziomie – czego szczerze życzymy wszystkim polskim przewoźnikom – przez bite 24 miesiące na krakowskim lotnisku będzie panować tłok.

Ale czy można było znaleźć inne, lepsze rozwiązanie? Boom na loty krajowe zaczął się na początku kwietnia, kiedy OLT Express rozpoczynał działalność. Zapewne nawet władze lotniska nie przewidziały takiego zainteresowania połączeniami międzymiastowymi. Czy to oznacza, że powinny ograniczyć liniom możliwość wykonywania połączeń, żeby uniknąć tłoku? Naszym zdaniem – nie. Doszło do dość nieprzyjemnej sytuacji, ale trudno byłoby jej uniknąć. Tym razem nie powinniśmy się zżymać, że „mądry Polak po szkodzie”. Wykażmy za to nieco dobrej woli, ponieważ właśnie jesteśmy świadkami ogromnych zmian (na lepsze!) na rodzimym rynku transportowym.

foto: RogerBarker2 / Flickr CC

Podziel się na:
  • Print
  • Digg
  • Sphinn
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Mixx
  • Google Bookmarks
  • Blogplay
  • Śledzik
  • Bebo
  • Blip
  • Blogger.com
  • co-robie
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • elefanta
  • Flaker
  • Fleck
  • Forumowisko
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Buzz
  • Grono.net
  • Gwar
  • Kciuk.pl
  • LinkedIn
  • Linkologia
  • linkr
  • Live
  • Mój biznes
  • MySpace
  • Pinger
  • Poleć
  • Propeller
  • Reddit
  • RSS
  • Sfora
  • Spinacz
  • Spis
  • Suggest to Techmeme via Twitter
  • Technorati
  • Twitter
  • Vala
  • Wahacz
  • Wikio
  • Wykop
  • Yahoo! Bookmarks
  • Yahoo! Buzz
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ciekawostki, Tanie linie lotnicze i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.