Czy LOT to „nasza” linia?

Pewien duży lotniczy serwis informacyjny opublikował felieton, w którym poruszono kwestię doszukiwania się przez media Tadeusza Rydzyka spisku, mającego na celu uderzenie w katolików i sabotaż interesów narodowych. Na czym miałby polegać spisek? Na skasowaniu nierentownych połączeń do Rzymu przez PLL LOT.

O absurdach pisać nie będziemy. Zajmiemy się za to fragmentem, który zwrócił naszą uwagę. Mowa o akapicie, w którym autor felietonu tłumaczy, że postrzeganie LOT-u jako „linii każdego Polaka” jest błędne. To, że przewoźnik jest finansowany z podatków, nie znaczy, że ma spełniać nasze zachcianki i kursować na nierentownych trasach. Czy aby na pewno?

Felietonista twierdzi, że linia lotnicza ma przede wszystkim przynosić zyski, więc nie powinno się utrzymywać generującego straty połączenia tylko dlatego, że korzysta z niego niewielka grupa ludzi. Zastanówmy się nad tym przez chwilę: czy usługodawca finansowany z podatków nie jest finansowany z podatków właśnie dlatego, żeby uniezależnić się do rynku?

Takiego właśnie argumentu używają politycy, aby uzasadnić przymusowe składki na opiekę zdrowotną: rynek rzekomo nie dałby sobie rady z zaspokojeniem indywidualnych potrzeb 38 milionów potencjalnych pacjentów. Mniejsza o to, czy argument ten jest zasadny; zwracamy uwagę jedynie na to, że jest on głównym powodem utrzymywania państwowych przedsiębiorstw usługowych. Linie autobusowe miejskich przedsiębiorstw komunikacyjnych jeżdżą nawet wówczas, gdy na kurs przypada pięcioro pasażerów. Taki jest cel ich istnienia: niezależnie od potrzeb rynku, zaspokojać również potrzeby mniejszości.

Czym od linii autobusowych różnią się linie lotnicze? Oczywiście – skalą działania; tutaj jeśli połączenie jest nierentowne, przynosi nieporównywalnie większe straty. Ale czy to usprawiedliwia wybiórczą filozofię organów państwowych? Dlaczego autobusy, na które płacimy wszyscy, mogą świadczyć usługi transportowe na nieopłacalnych trasach, a samoloty, do których też wszyscy chcąc nie chcąc się dokładamy, mają tylko i wyłącznie przynosić zysk? A jeśli przyjmiemy, że rolą LOT-u jest wyłącznie zarabianie, dlaczego linia nadal funkcjonuje, choć od lat przynosi straty?

Być może Skarb Państwa nie powinien posiadać własnych linii lotniczych? Nie tylko my doszliśmy do takiego wniosku – wszak od kilku lat rząd stara się sprywatyzować LOT, ale co i rusz pojawiają się komplikacje. Prywatyzacja wydaje się jednak dobrym pomysłem, bo jeśli linie nadal będą tracić pieniądze, to przynajmniej podatnicy nie zostaną zmuszeni do dokładania się do interesu.

Oczywiście, jeżeli inwestor przyjdzie z zagranicy, a prawdopodobnie właśnie tak się stanie, LOT przestanie być stuprocentowo „polski”. Ale czy to ma znaczenie? Jeżeli nie stać nas na utrzymywanie nierentownych połączeń, a nawet bez nich LOT generuje olbrzymie straty, czy istnienie linii w ogóle ma sens?

Tym pytaniem zakończymy dzisiejszy wpis, przy okazji zapraszając Was na Lotnicze-Bilety.pl, gdzie kupicie tanie bilety LOT-u, a także Ryanair, EasyJet i mnóstwa innych przewoźników.

foto: LOT

Podziel się na:
  • Print
  • Digg
  • Sphinn
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Mixx
  • Google Bookmarks
  • Blogplay
  • Śledzik
  • Bebo
  • Blip
  • Blogger.com
  • co-robie
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • elefanta
  • Flaker
  • Fleck
  • Forumowisko
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Buzz
  • Grono.net
  • Gwar
  • Kciuk.pl
  • LinkedIn
  • Linkologia
  • linkr
  • Live
  • Mój biznes
  • MySpace
  • Pinger
  • Poleć
  • Propeller
  • Reddit
  • RSS
  • Sfora
  • Spinacz
  • Spis
  • Suggest to Techmeme via Twitter
  • Technorati
  • Twitter
  • Vala
  • Wahacz
  • Wikio
  • Wykop
  • Yahoo! Bookmarks
  • Yahoo! Buzz
Ten wpis został opublikowany w kategorii Tradycyjne linie lotnicze i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.