Najdziwniejsze pozwy w branży lotniczej

Każdy ma prawo dochodzić swoich racji w sądzie – i wiele osób to robi. Niekiedy z bardzo dziwnych powodów. Gość, który podczas pobytu w hotelu Quebec znalazł pluskwy i poinformował o tym w Internecie, został pozwany przez właścicieli lokalu, którzy domagają się… 95 tys. dolarów rekompensaty.

Nie jest to pierwsza tego typu sytuacja; podobne incydenty zdarzają się w wielu branżach. Przypomnijmy, że niedawno producent komedii Kac Wawa groził krytykowi Tomaszowi Raczkowi pozwem za negatywną recenzję, która rzekomo doprowadziła do porażki finansowej filmu. Próba ratowania reputacji dała odwrotny skutek: marka stała się słynna, ale nie w taki sposób, jakiego życzyliby sobie jej właściciele. Można spodziewać się, że podobnie będzie w przypadku kanadyjskiego hotelu.

Korzystając z okazji, przypomnijmy najbardziej niecodzienne pozwy sądowe związane z branżą lotniczą.

United Airlines, 2013

W czerwcu 2013 świat usłyszał o pozwie wobec United Airlines, wystosowanym przez nastolatkę Monikę Amestoy, która rok wcześniej miała nieprzyjemność obserwować mastrubującego się współpasażera. Dziewczyna poskarżyła się pracownikom obsługi, ale skutek był chwilowy: gdy stewardessa odeszła, mężczyzna wrócił do swojego zajęcia. Linia została oskarżona m.in. o zaniedbanie i celowe narażenie ofiary na szkody psychiczne.

Asiana Airways, 2013

Przypadek także z ostatnich wakacji. Asiana Airways chciały pozwać (choć ostatecznie wycofały się z tego zamiaru) amerykańską stację telewizyjną KTVU-TV, która w reportażu o katastrofie samolotu linii podała fałszywe nazwiska pilotów: „Sum Ting Wong,” „Wi Tu Lo,” „Ho Lee Fuk” and „Bang Ding Ow” – w wolnym tłumaczeniu „Cuś Ni Gra”, „Za Nis Ko”, „O Re Ty” i „Bum Łup Au”. Za niesmaczny dowcip pociągnięto do odpowiedzialności stażystę Narodowej Rady Bezpieczeństwa Transportu, który autoryzował informację o nazwiskach – żartowniś został usunięty ze stanowiska.

Delta Air Lines, 2002

W roku 2002 nawiększe linie lotnicze świata – Delta Air Lines – zostały oskarżone o upokorzenie swojej pasażerki. W bagażu podręcznym kobiety wracającej z wakacji w Las Vegas coś zaczęło wibrować. Zapewnienia, że to tylko włączona przez przypadek zabawka dla dorosłych, nic nie dały – służba bezpieczeństwa na oczach mnóstwa świadków zmusiła pasażerkę do pokazania urządzenia. Na domiar złego, kiedy już stało się jasne, co powodowało wibracje, ochroniarz wybuchł śmiechem i zaczął czynić niewybredne uwagi o życiu seksualnym podróżnej. Pomimo zażenowania kobieta spisała nazwiska dziesięciorga świadków i skierowała sprawę do sądu. Przegrała.

KLM, Lufthansa, Delta Air Lines, 2012

Tego przypadku nie sposób traktować w kategoriach zabawnej anegodtki.

Deltę pozwano także w roku 2012 – razem z liniami Lufthansa i KLM. Zaczęło się od wykupienia przez małżeństwo Janosza i Vilmy Solteszów trzech biletów KLM z USA do Węgier i z powrotem. Trzech, ponieważ kobieta była chorobliwie otyła, poruszała się na wózku inwalidzkim i potrzebowała większej ilości miejsca. Lot do Europy przebiegł pomyślnie, ale w dniu powrotu okazało się, że siedzenia wykupione dla pasażerki są zepsute – nie można ich tak wyregulować, by kobieta zajęła miejsce.

Linia przebukowała bilety na połączenie Praga – Nowy Jork, obsługiwane przez Deltę, jednak przewoźnik nie posiadał odpowiedniego wózka inwalidzkiego i po raz kolejny podróż została odwołana. W międzyczasie Vilma zaczęła źle się czuć, a jej lekarz zalecił jak najszybszy powrót do domu. Biuro turystyczne zorganizowało więc bilety na lot z Lufthansą. Ratownicy medyczni i strażacy pomagali kobiecie wsiąść do samolotu; procedura trwała godzinę i nadal nie została zakończona, wobec czego pilot poprosił małżeństwo o opuszczenie samolotu, tłumacząc że nie może pozwolić na dalsze opóźnienia. Kobieta zmarła w wyniku niewydolności nerek zanim zdążyła wrócić do domu.

Janosz Vilmos pozwał wszystkie trzy linie, domagając się 6 mln dolarów odszkodowania.

Southwest Airlines, 2003

Dwie czarnoskóre pasażerki w roku 2003 pozwały linię Southwest Airlines. Zarzut? Rasizm. Southwest to przewoźnik znany z dość niekonwencjonalnego, bo humorystycznego podejścia do komunikatów – tym razem stewardessa zachęciła pasażerów do zajęcia miejsc, recytując wierszyk „Eenie, meenie, minie, moe. Pick a seat, ’cause it’s time to go”. Problem w tym, że jego pierwotna wersja brzmi „Eeny, meena, mina, mo, catch a nigger by the toe”, zaś słowo „nigger” to obraźliwe określenie osoby czarnoskórej. Sąd jednak oddalił pozew z oczywistego powodu: w wierszyku stewardessy żadne obraźliwe słowo nie padło.

* * *

Lataj z portalem Lotnicze-Bilety.pl – oferujemy szybką rezerwację biletów lotniczych online.

Podziel się na:
  • Print
  • Digg
  • Sphinn
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Mixx
  • Google Bookmarks
  • Blogplay
  • Śledzik
  • Bebo
  • Blip
  • Blogger.com
  • co-robie
  • Dodaj do ulubionych
  • Drukuj
  • elefanta
  • Flaker
  • Fleck
  • Forumowisko
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Buzz
  • Grono.net
  • Gwar
  • Kciuk.pl
  • LinkedIn
  • Linkologia
  • linkr
  • Live
  • Mój biznes
  • MySpace
  • Pinger
  • Poleć
  • Propeller
  • Reddit
  • RSS
  • Sfora
  • Spinacz
  • Spis
  • Suggest to Techmeme via Twitter
  • Technorati
  • Twitter
  • Vala
  • Wahacz
  • Wikio
  • Wykop
  • Yahoo! Bookmarks
  • Yahoo! Buzz
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ciekawostki, Tradycyjne linie lotnicze i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.